Z cyklu - ludzie z pasją - Geolog - globtroter - Gazeta Chojnowska w ramach portalu E-Informator.pl



artykuły:

ostatnie
popularne
komentowane
regulamin
archiwum PDF
stopka redakcyjna
ogłoszenia
podgląd artykułów
podgląd komentarzy



Z cyklu - ludzie z pasją - Geolog - globtroter



Jest doktorem geologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Naukę o Ziemi zajmującą się budową, własnościami i historią naszej planety zgłębia nie tylko na katedrze, ale głównie w terenie. Wojciech Drzewicki jest znanym w naszym mieście podróżnikiem. Znanym, bo wrażeniami z każdej wyprawy dzieli się z mieszkańcami Chojnowa barwnie opowiadając na spotkaniach o przebytych szlakach, poznanych ludziach i odkrytych urokach Błękitnej Planety.

 

(szerokość: 640 / wysokość: 426)


Gazeta Chojnowska - Ile odnotował Pan już wypraw?

Wojciech Drzewicki - Można naliczyć ich kilkanaście. Były to wyjazdy około miesięczne. Głównie są to kraje azjatyckie, takie jak Indie, Indonezja, Tajlandia, Kambodża. Ponadto przez miesiąc podróżowaliśmy przez kraje Zakaukazia - Azerbejdżan, Gruzję i Armenię. Fascynują mnie kraje Azji Centralnej, dlatego odwiedziłem też Uzbekistan i Kazachstan. Za mną wyprawa koleją transsyberyjską nad Bajkał. Z Krajów Bliskiego Wschodu zwiedziłem Iran, Syrię, Jordanię i Izrael. Swego czasu bardzo polubiłem Wyspy Kanaryjskie i Morza Śródziemnego. Część z tych wysp udało mi się zobaczyć. Mam możliwość podróżowania także przy okazji pracy zawodowej. W 2012 roku odwiedziłem kilka Stanów USA, a w ubiegłym roku Skandynawię i Rosję. Oczywiście, kiedy tylko to możliwe, zwiedzam też kraje europejskie.


(szerokość: 640 / wysokość: 427)


G.Ch. - Czym kieruje się Pan obierając kolejny azymut?

W.D. - Przede wszystkim ceną biletów lotniczych, bezpieczeństwem i odmiennością. Często wydaje się, że wyjazd w odległe zakątki świata musi być bardzo drogi i skomplikowany. Tak jednak nie jest. Rozwój środków komunikacji globalnej sprawia, że ceny biletów tanieją a konkurencja między przewoźnikami sprzyja wielu promocjom. Do tej pory zwiedzałem przede wszystkim Azję, ponieważ jest tania a zarazem bardzo egzotyczna, przyjazna i różnorodna pod każdym względem. Niestety zdarza się, że miejsca, które odwiedziliśmy już nie istnieją lub zwiedzanie ich jest obecnie niemożliwe. Mam tu na myśli przede wszystkim Syrię. Razem z Maćkiem Dziubą wałęsaliśmy się po cudownych bazarach Damaszku czy Aleppo, w upale pustyni syryjskiej zwiedzaliśmy legendarną Palmirę. Teraz wszystko leży w gruzach. Unikatowe zabytki przetrwały setki lat, a zostały unicestwione w czasach wydawałoby się ucywilizowanych!


(szerokość: 640 / wysokość: 427)

 

G.Ch. - Czy pierwsza podróż była spełnieniem marzeń czy przypadkową wyprawą, która zapoczątkowała kolejne?

M.D. - Pierwszy wyjazd w 2001 roku dumnie nazwaliśmy wyprawą, a był to wyjazd tylko do Lwowa. Ale wtedy "wyprawa" za wschodnią granicę wydawała nam się prawdziwą przygodą. Pojechaliśmy na Ukrainę niewielką grupką przyjaciół. Nawet nie spodziewaliśmy się, że tych kilka dni będzie dla nas wielką lekcją historii i patriotyzmu. Dzięki pomocy ks. Macieja Józefowicza, nawiązaliśmy kontakt z hrabiną Marią Skierską i Marią Sosabowską - dwiema paniami bardzo zasłużonymi dla zachowania polskości we Lwowie. Mieszkaliśmy w pięknej przedwojennej willi u ponad 90.letniej pani Marii Mozer, której ojciec przed wojną był profesorem Politechniki Lwowskiej, a wujek ambasadorem w Turcji. Wieczorami Pani Maria opowiadała nam gawędy o przedwojennym Lwowie i kreśliła plany na kolejne dni naszego zwiedzania. Wzięliśmy też udział w bardzo wzruszających uroczystościach rocznicowych upamiętniających wymordowanie profesorów lwowskich uczelni. Niestety ten czas już przeminął. Panie odeszły, a nam pozostały zdjęcia i wspomnienia. Ten pierwszy wyjazd zapisał się bardzo silnie w pamięci. Dodał nam też odwagi i dlatego 3 lata później razem z Maćkiem wyruszyliśmy na trzytygodniowy objazd z plecakiem po Rumunii, a w kolejnym roku piękny wyjazd nad Bajkał. Od początku wspierał nas burmistrz Jan Serkies. Patronował naszym podróżom. Podarowany nam przez burmistrza proporczyk z herbem miasta przekazaliśmy wspaniałej rodzinie rosyjskiej, z którą się zaprzyjaźniliśmy.


(szerokość: 640 / wysokość: 427)

 

G.Ch. - Mówi się, że podróże kształcą. Czym zatem dla Pana jest każda kolejna wyprawa?

W.D. - Podróże przede wszystkim uczą tolerancji i wzajemnego szacunku. Szczególnie jest to ważne w obecnej sytuacji politycznej i społecznej, w czasie wielkich migracji i niepokojów na tle religijnym. Odwiedzaliśmy głównie kraje o odmiennych religiach i obyczajach. Nigdy nie spotkaliśmy się z agresją czy innymi nieprzyjemnymi sytuacjami tylko dlatego, że byliśmy katolikami czy białymi. Wręcz odwrotnie. Ludzie zapraszali nas do świątyń hinduskich, muzułmańskich czy w Himalajach do klasztorów buddyjskich. Takim szczególnym przypadkiem był mój ubiegłoroczny wyjazd do Iranu. Znajomi łapali się za głowę dowiadując się gdzie zamierzam jechać. W mediach kraj kreowany jest, jako źródło fundamentalizmu islamskiego i produkcji broni jądrowej. Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna. Rzadko na swojej drodze spotykałem tak miłych i otwartych ludzi, nie wspominając już o wspaniałej przyrodzie i zabytkach Persów. Boimy się wszystkiego, co nieznane i to jest największy problem. Zwiedzanie świata to m.in. lek na ten problem. W przyszłym roku razem z Profesorem Henrykiem Marszałkiem oraz grupą studentów geologii planujemy zorganizować miesięczną wyprawę do Chile, śladami wielkiego polskiego badacza Ignacego Domeyki. Przy okazji planujemy zająć się badaniami arsenu w wodach powierzchniowych, który jest dużym problemem dla mieszkańców. Obecnie jesteśmy na etapie planowania i szukania sponsorów. Wymarzona podróż, to chyba Ameryka Południowa. Piękny kontynent, chociaż od niedawna, szczególnie północna część, staje się coraz bardziej niebezpieczna. Są też inne plany, ale na razie nie chciałbym mówić, aby nie zapeszyć.


(szerokość: 640 / wysokość: 427)

 

G.Ch. - Skąd koncepcja na organizację spotkań w chojnowskiej bibliotece?

W.D. - Pierwsze spotkania wspólnie z Maćkiem Dziubą organizowaliśmy w Miejskim Domu Kultury. Któregoś razu z naszej biblioteki otrzymaliśmy propozycję zrobienia wystawy zdjęć i tak już zostało. Spotkania w bibliotece to duża przyjemność. Panie bibliotekarki wkładają dużo pracy w przygotowanie naszych spotkań. Osoby, które nieraz z nami przyjeżdżają są pod dużym wrażeniem gościnności. Czuje się tam naprawdę miłą i serdeczną atmosferę.


(szerokość: 640 / wysokość: 427)

 

G.Ch. - Co poza podróżami sprawia Panu przyjemność?

W.D. - Z racji zawodu interesuję się przyrodą i geologią. To tematyka bardzo obszerna i myślę, że długo się nią jeszcze nie znudzę. Szczególnie lubię pracę w ogrodzie i zdobywanie nowych gatunków roślin. Nieraz zdarza się, że z wypraw przywożę sadzonki roślin oraz nasiona. Niestety klimat nie zawsze im sprzyja i trzeba uprawiać je na parapecie okiennym.


(szerokość: 640 / wysokość: 427)

 

G.Ch. - Czy podróże to Pana sposób na życie - na całe życie?

W.D. - Na pewno jest to pasja, która wciąga jak narkotyk. Na szczęście jest to "narkotyk" w miarę bezpieczny, wymagający tylko poświęcenia czasu na zorganizowanie wyjazdu i zebranie funduszy. Wracając z jednego wyjazdu często myśli się już o kolejnym, więc chyba jest to sposób na życie. Świat jest bardzo duży, więc mam nadzieję, że sił i pieniędzy wystarczy, aby go jak najwięcej zobaczyć.

 

G.Ch. - I tego serdecznie życzymy.



eg
Napisz swój własny komentarz
Tytuł:      Autor:

serwis jest częścią portalu www.E-Informator.pl przygotowanego przez MEDIART © w systemie zarządzania treścią CMS Kursorek | Reklama